

Zapomniałam! W maju tyle się działo, że nie miałam kiedy napisać żadnego wpisu, a czerwiec też był pełen zdarzeń. Ale zacznijmy od początku.
W maju mój czas głównie pochłonęła sesja. Klasycznie kończyłam zadań na kilka dni przed deadlinem,
ale się udało i jakoś zdałam ten rok. Teraz mogę też powiedzieć to już oficjalnie - jednym z moich zaliczeń
był fandub do Meet the Spy z Team Fortress 2. Chociaż fandub to za mało powiedziane, trafniej byłoby powiedzieć,
że zrobiłam foley arta, czyli całkowite udźwiękowienie filmu. Większość efektów nagrałam sama, okazjonalnie wspomogłam
się jakimiś z neta. Podkładałam głos pod Skauta, Administratorkę i Szpiega, a Szymon zdubbingował Żołnierza i Grubego.
Całościowo myślę, że wyszło naprawdę spoko, ale to czy wyszło dobrze czy nie zostawiam wam do oceny.
A i na początku maja byłam na warsztatach z dubbingu z Jackiem Kawalcem. Ja najbardziej kojarzę go z jego roli jako Muminek, ale on jest po prostu wszędzie.
Grałam też koncert w Legnicy z Lazy Snails. Royal Beggars zaprosili nas jako support, bo grali koncert z okazji premiery ich nowej płyty. Wszystko szło bardzo dobrze, do momentu aż w trakcie naszego seta poszedł kondensator we wzmacniaczu basowym i tym sposobem połowa sceny nie miała prądu do końca koncertu. Lataliśmy po lokalu szukając przedłużacza lub jakiejkolwiek końcówki, podczas gdy Krzysztof i Ola grali covery na zwłokę. Ostatecznie zagraliśmy w niepełnym składzie Let Me Be The One. Spotkałam też prawie cały skład zespołu Irresistance. Grali kiedyś na tym samym koncercie co Fata Morgana i Skid i podobnie jak te zespoły też się rozpadli.
A teraz przechodzimy do czerwca i pozostajemy w temacie koncertów, bo zagrałam ich ostatnio całkiem sporo. Pierwszym koncertem były Dni Brzegu Dolnego. Super scena, super koncert i dostaliśmy fanarta w postaci wysyzdełkowanych gąsek!!! Mega cute, dzięki Justyna.
Drugim koncertem była Alternatywa w Centrum. W tym roku połączyli ją razem z Młodym Rockiem w Centrum (który powstał z mojej inicjatywy), więc jednego wieczoru grało aż 6 zespołów.
Miracle Rats otwierało imprezę. Z perspektywy czasu mogłam nas wrzucić gdzieś na późniejszą godzinę, albo przynajmniej nie bezpośrednio przed Lazy Snails - nigdy więcej nie gram dwóch setów pod rząd. Ale wracając do tematu, koncert szczurów poszedł prawie bezproblemowo. Po zagraniu To Wszystko pękła mi struna w gitarze. Na szczęście porzyczyłam na szybko gitarę Kajetana i zagrałam pierwszą część koncertu do końcu. Do drugiej miałam mojego telecastera w innym strojeniu. Był to też pierwszy koncert szczurów, na którym sprzedawaliśmy koszulki! Wszystkie zrobiłam wybielaczem, myślę że wyszły całkiem spoko.
Po tym koncercie mam kilka przemyśleń: muszę wymieniać struny w gitarze na kilka dni przed gigiem, trzeba robić więcej koszulek i nie j estem fotogeniczna kiedy gram. Ale tak w ogóle. Od tego koncertu zaczełam grać w okularach przeciwsłonecznych i fotki wychodzą całkiem okej.
Podczas reszty koncertów strasznie lało, przestawało na chwilę, po czym znowu padało. Mimo takiej pogody świetnie się bawiłam skacząc pod sceną :). Kiedy już było po wszystkim pomogliśmy posprzątać po evencie i ruszyliśmy do mojego domu (Michał, Kacper i Ada nocowali w Lubinie). Zjedliśmy pizzę i obejżeliśmy totalnie normalną wersję Studia 666. Niezapomniamy weekend.
Dla niewtajemniczonych od razu powiem, że Dni Lubina są big. Ale tak BIG big. Lazy Snails zagrało jako otwarcie imprezy i wydawało by się, że przyjdzie dosyć mało osób, tym bardziej, że graliśmy o 16:30. A tu niespodzianka, było na oko 200 osób??? I BYŁ JESZCZE BANNER??? I BYŁAM NA TELEBIMIE??? Dalej troche nie fotogenicznie, ale już w okularach, ALE NA TELEBIMIE??? WHAT.
Przez tą ogromną ilość dużych liter pragnę powiedzieć, że mi się podobało i było bardzo fajnie. Zdobyłam też autografy od Myslovitz na CD. Bardzo spoko ludzie, miło było z nimi chwilę porozmawiać. (Mały kontekst do CD: moja siostra chce je dać swojemu chłopakowi na ich rocznicę i poprosiła mnie, żebym załatwiła na nim autografy.)
Dzień po Dniach Lubina zagraliśmy na nocy świętojańskiej w Bukownej, co prawda w niepełnym składzie, ale jakoś się udało. W zastępstwie na
basie grał z nami Bartek z Innocent Spell. Dzięki Bartek <3.
Niestety następnego dnia zwróciłam kiełbaski, jakie jadłam na tym festynie. Nigdy więcej nie jem już obcych kiełbasek.
Potem byłam tydzień w pracy, zrozumiałam, że nie chcę być technikiem i byłam w górach z moim tatą. A teraz ogrywam 5 rozdział DELTARUNE i
przygotowuje się do Letniej Sceny Stańczyka. Zagram tam z Lazy Snails i poprowadzę warsztaty z homerecordingu. Wstęp wolny, ale można
przyjść też szybko.
A więc tak zleciały te dwa miesiące. Pamiętajcie, żeby się nawadniać, unikajcie słońca jak vampiry i do następnego.
28 czerwca 2026
Zapomniałam! W maju tyle się działo, że nie miałam kiedy napisać żadnego wpisu, a czerwiec też był pełen zdarzeń. Ale zacznijmy od początku.
W maju mój czas głównie pochłonęła sesja. Klasycznie kończyłam zadań na kilka dni przed deadlinem,
ale się udało i jakoś zdałam ten rok. Teraz mogę też powiedzieć to już oficjalnie - jednym z moich zaliczeń
był fandub do Meet the Spy z Team Fortress 2. Chociaż fandub to za mało powiedziane, trafniej byłoby powiedzieć,
że zrobiłam foley arta, czyli całkowite udźwiękowienie filmu. Większość efektów nagrałam sama, okazjonalnie wspomogłam
się jakimiś z neta. Podkładałam głos pod Skauta, Administratorkę i Szpiega, a Szymon zdubbingował Żołnierza i Grubego.
Całościowo myślę, że wyszło naprawdę spoko, ale to czy wyszło dobrze czy nie zostawiam wam do oceny.
A i na początku maja byłam na warsztatach z dubbingu z Jackiem Kawalcem. Ja najbardziej kojarzę go z jego roli jako Muminek, ale on jest po prostu wszędzie.
Grałam też koncert w Legnicy z Lazy Snails. Royal Beggars zaprosili nas jako support, bo grali koncert z okazji premiery ich nowej płyty. Wszystko szło bardzo dobrze, do momentu aż w trakcie naszego seta poszedł kondensator we wzmacniaczu basowym i tym sposobem połowa sceny nie miała prądu do końca koncertu. Lataliśmy po lokalu szukając przedłużacza lub jakiejkolwiek końcówki, podczas gdy Krzysztof i Ola grali covery na zwłokę. Ostatecznie zagraliśmy w niepełnym składzie Let Me Be The One. Spotkałam też prawie cały skład zespołu Irresistance. Grali kiedyś na tym samym koncercie co Fata Morgana i Skid i podobnie jak te zespoły też się rozpadli.
A teraz przechodzimy do czerwca i pozostajemy w temacie koncertów, bo zagrałam ich ostatnio całkiem sporo. Pierwszym koncertem były Dni Brzegu Dolnego. Super scena, super koncert i dostaliśmy fanarta w postaci wysyzdełkowanych gąsek!!! Mega cute, dzięki Justyna.
Drugim koncertem była Alternatywa w Centrum. W tym roku połączyli ją razem z Młodym Rockiem w Centrum (który powstał z mojej inicjatywy), więc jednego wieczoru grało aż 6 zespołów.
Miracle Rats otwierało imprezę. Z perspektywy czasu mogłam nas wrzucić gdzieś na późniejszą godzinę, albo przynajmniej nie bezpośrednio przed Lazy Snails - nigdy więcej nie gram dwóch setów pod rząd. Ale wracając do tematu, koncert szczurów poszedł prawie bezproblemowo. Po zagraniu To Wszystko pękła mi struna w gitarze. Na szczęście porzyczyłam na szybko gitarę Kajetana i zagrałam pierwszą część koncertu do końcu. Do drugiej miałam mojego telecastera w innym strojeniu. Był to też pierwszy koncert szczurów, na którym sprzedawaliśmy koszulki! Wszystkie zrobiłam wybielaczem, myślę że wyszły całkiem spoko.
Po tym koncercie mam kilka przemyśleń: muszę wymieniać struny w gitarze na kilka dni przed gigiem, trzeba robić więcej koszulek i nie j estem fotogeniczna kiedy gram. Ale tak w ogóle. Od tego koncertu zaczełam grać w okularach przeciwsłonecznych i fotki wychodzą całkiem okej.
Podczas reszty koncertów strasznie lało, przestawało na chwilę, po czym znowu padało. Mimo takiej pogody świetnie się bawiłam skacząc pod sceną :). Kiedy już było po wszystkim pomogliśmy posprzątać po evencie i ruszyliśmy do mojego domu (Michał, Kacper i Ada nocowali w Lubinie). Zjedliśmy pizzę i obejżeliśmy totalnie normalną wersję Studia 666. Niezapomniamy weekend.
Dla niewtajemniczonych od razu powiem, że Dni Lubina są big. Ale tak BIG big. Lazy Snails zagrało jako otwarcie imprezy i wydawało by się, że przyjdzie dosyć mało osób, tym bardziej, że graliśmy o 16:30. A tu niespodzianka, było na oko 200 osób??? I BYŁ JESZCZE BANNER??? I BYŁAM NA TELEBIMIE??? Dalej troche nie fotogenicznie, ale już w okularach, ALE NA TELEBIMIE??? WHAT.
Przez tą ogromną ilość dużych liter pragnę powiedzieć, że mi się podobało i było bardzo fajnie. Zdobyłam też autografy od Myslovitz na CD. Bardzo spoko ludzie, miło było z nimi chwilę porozmawiać. (Mały kontekst do CD: moja siostra chce je dać swojemu chłopakowi na ich rocznicę i poprosiła mnie, żebym załatwiła na nim autografy.)
Dzień po Dniach Lubina zagraliśmy na nocy świętojańskiej w Bukownej, co prawda w niepełnym składzie, ale jakoś się udało. W zastępstwie na
basie grał z nami Bartek z Innocent Spell. Dzięki Bartek <3.
Niestety następnego dnia zwróciłam kiełbaski, jakie jadłam na tym festynie. Nigdy więcej nie jem już obcych kiełbasek.
Potem byłam tydzień w pracy, zrozumiałam, że nie chcę być technikiem i byłam w górach z moim tatą. A teraz ogrywam 5 rozdział DELTARUNE i
przygotowuje się do Letniej Sceny Stańczyka. Zagram tam z Lazy Snails i poprowadzę warsztaty z homerecordingu. Wstęp wolny, ale można
przyjść też szybko.
A więc tak zleciały te dwa miesiące. Pamiętajcie, żeby się nawadniać, unikajcie słońca jak vampiry i do następnego.
28 czerwca 2026