Typu Lipiec


W lipcu byłam na mojej drugiej edycji Letniej Sceny Stańczyka i pierwszy raz nie byłam tam tylko jako słuchacz!. Zagrałam seta z Lazy Snails (z którego mam chyba jak dotąd najlepsze fotki zza perkusji), prowadziłam warsztaty i skakałam pod sceną do pierwszej w nocy.

Pierwszy raz na Stańczyku byłam rok temu z Vincentem. Wpadliśmy wtedy tylko na jedną noc, ale klimat samego festiwalu był niesamowity i już wtedy wiedziałam, że za rok muszę tu zagrać. Co prawda wtedy myślałam, że będzie to koncert Fata Morgany albo Skida, bo Lazy Snails jeszcze nie istniało, ale no cóż.
W tym roku bardzo chciałam być na całym festiwalu, ale jako że graliśmy dopiero drugiego dnia, mieliśmy próbę dzień przed koncertem i nie miałam jak przyjechać. Dotarliśmy na miejsce ok. 13, po tym jak cudem nie zgubiliśmy zderzaka w mojej skodzie po drodze. Zużyte sprężyny w samochodzie i drogi w Lubuskim to nie jest dobre połączenie. Souncheck, rozstawienie namiotu i zanim się obejżeliśmy już była 16 i graliśmy na scenie. Miałam nadzieję, że reszta zespołu zostanie na kolejny dzień, ale nagle wszyscy pojechali do domu. Postanowiłam więc, że musze poznać nowych ludzi, bo wsm dawno tego nie robiłam. I wow, to nie jest takie trudne. Nie wiem czemu nawet myślałam, że takie będzie. W każdym razie poznałam Eve, Laurę i Nadię (pozdrawiam was!!!) i godzine później skakałyśmy razem w pogo.

Następnego dnia miały miejsce moje warsztaty z homerecordingu. Iiiii wszystko co mogło pójść źle, poszło źle. Mój interfejs audio nie chciał współpracować z moim laptopem, co zmarnowało dobre 30 minut z mojego 80 minutowego bloku. Nie przemyślałam do końca ustawienia mojego stanowiska, przez co co chwile przeciskałam się między stołem a statywami z mikrofonami, wypiełam mikrofon z włąćzonym phantomem i cały czas łaziłam zestresowana. Żeby było zabawniej, były to warsztaty z największą frekwencją, więc świadkami tych zdarzeń było prawie 20 osób. Następnym razem muszę się przygotować do tego z większym wyprzedzeniem i może zrobić warsztaty na inny temat. Ale tym będę martwić się za rok (chyba).

Reszta lipca upłyneła mi na wakacjach w Chorwacji. Dwa tygodnie poza domem. Zdala od perkusji. Stęskniłam się. Od tej tęsknoty do muzyki dostałam determinacji, żeby jechać autem na zmianę z moim tatą całą noc. Było warto.

Po powrocie miałam crunch z próbami Lazy Snails przed koncertem w piątek. Od soboty do środy. Pięć dni pod rząd. Byłam wykończona, miałam odcisk na kciuku, ale jeszcze raz, było warto. Graliśmy w pubie Paradiso (kiedyś Euforii) razem z Destiny. Pierwszy raz mogłam zapewnić perkusję na scenię! (To znaczy bębny. Większośći statywów i talerzy nadal nie mam.) Mała ciekawostka na temat tej miejscówki: grałam tam wczęśniej dwa lata temu z Fata Morganą i Skidem. Na line up'ie byli też Destiny, MSV i Irresistance. O i Destiny nagrali tam teledysk do Even The Dead Want To Breathe, w którym statystowaliśmy z całym Skidem. Fajne czasy.

I to podsumowuje cały lipiec! Btw zmieniłam rozmiar czcionki na mniejszą, dajcie znać mailem albo DM na insta czy teraz czyta się to niec wygodniej. Trzymajcie się i do następnego.

9 sierpnia 2026



Typu Lipiec


W lipcu byłam na mojej drugiej edycji Letniej Sceny Stańczyka i pierwszy raz nie byłam tam tylko jako słuchacz!. Zagrałam seta z Lazy Snails (z którego mam chyba jak dotąd najlepsze fotki zza perkusji), prowadziłam warsztaty i skakałam pod sceną do pierwszej w nocy.

Pierwszy raz na Stańczyku byłam rok temu z Vincentem. Wpadliśmy wtedy tylko na jedną noc, ale klimat samego festiwalu był niesamowity i już wtedy wiedziałam, że za rok muszę tu zagrać. Co prawda wtedy myślałam, że będzie to koncert Fata Morgany albo Skida, bo Lazy Snails jeszcze nie istniało, ale no cóż.
W tym roku bardzo chciałam być na całym festiwalu, ale jako że graliśmy dopiero drugiego dnia, mieliśmy próbę dzień przed koncertem i nie miałam jak przyjechać. Dotarliśmy na miejsce ok. 13, po tym jak cudem nie zgubiliśmy zderzaka w mojej skodzie po drodze. Zużyte sprężyny w samochodzie i drogi w Lubuskim to nie jest dobre połączenie. Souncheck, rozstawienie namiotu i zanim się obejżeliśmy już była 16 i graliśmy na scenie. Miałam nadzieję, że reszta zespołu zostanie na kolejny dzień, ale nagle wszyscy pojechali do domu. Postanowiłam więc, że musze poznać nowych ludzi, bo wsm dawno tego nie robiłam. I wow, to nie jest takie trudne. Nie wiem czemu nawet myślałam, że takie będzie. W każdym razie poznałam Eve, Laurę i Nadię (pozdrawiam was!!!) i godzine później skakałyśmy razem w pogo.





Fotki autorstwa Artura Pawlika

Następnego dnia miały miejsce moje warsztaty z homerecordingu. Iiiii wszystko co mogło pójść źle, poszło źle. Mój interfejs audio nie chciał współpracować z moim laptopem, co zmarnowało dobre 30 minut z mojego 80 minutowego bloku. Nie przemyślałam do końca ustawienia mojego stanowiska, przez co co chwile przeciskałam się między stołem a statywami z mikrofonami, wypiełam mikrofon z włąćzonym phantomem i cały czas łaziłam zestresowana. Żeby było zabawniej, były to warsztaty z największą frekwencją, więc świadkami tych zdarzeń było prawie 20 osób. Następnym razem muszę się przygotować do tego z większym wyprzedzeniem i może zrobić warsztaty na inny temat. Ale tym będę martwić się za rok (chyba).





Reszta lipca upłyneła mi na wakacjach w Chorwacji. Dwa tygodnie poza domem. Zdala od perkusji. Stęskniłam się. Od tej tęsknoty do muzyki dostałam determinacji, żeby jechać autem na zmianę z moim tatą całą noc. Było warto.

Po powrocie miałam crunch z próbami Lazy Snails przed koncertem w piątek. Od soboty do środy. Pięć dni pod rząd. Byłam wykończona, miałam odcisk na kciuku, ale jeszcze raz, było warto. Graliśmy w pubie Paradiso (kiedyś Euforii) razem z Destiny. Pierwszy raz mogłam zapewnić perkusję na scenię! (To znaczy bębny. Większośći statywów i talerzy nadal nie mam.) Mała ciekawostka na temat tej miejscówki: grałam tam wczęśniej dwa lata temu z Fata Morganą i Skidem. Na line up'ie byli też Destiny, MSV i Irresistance. O i Destiny nagrali tam teledysk do Even The Dead Want To Breathe, w którym statystowaliśmy z całym Skidem. Fajne czasy.




Fotka Kajetana autorstwa Pawła Gronowskiego

I to podsumowuje cały lipiec! Btw zmieniłam rozmiar czcionki na mniejszą, dajcie znać mailem albo DM na insta czy teraz czyta się to niec wygodniej. Trzymajcie się i do następnego.

9 sierpnia 2026